Dwie prawdy dla zrozumienia świata

Jest takie powiedzenie: W zdrowym ciele, zdrowy duch. Gdy fizycznie czujemy się dobrze, to i psychicznie dajemy radę. W drugą stronę też to działa, a nawet lepiej. Jeśli nasza psychika jest mocna i nie zamęczają nas stresy oraz zmartwienia, to i nasze ciało lepiej funkcjonuje.

Tak więc najlepiej równocześnie dbać o sferę duchową i fizyczną. Ale to jeszcze nic odkrywczego i nie o takie prawdy chodzi w tytule.

Jak być zdrowym fizycznie i odpornym na choroby ? Ludzki organizm to skomplikowane urządzenie i powinien dostawać dobre paliwo, z którego wytworzy energię potrzebną do życia. Czym gorsze paliwo, tym mniej energii, a straty energii na jej wytworzenie też mogą być duże. Stratami mało kto się zajmuje. Zdecydowana większość tzw. diet skupia się wyłącznie na ilości kalorii oraz składników odżywczych jak białko, tłuszcz, węglowodany, minerały i witaminy. Wiadomo ile energii dostarczy jabłko czy jajko.

Jednak czy ma znaczenie czy to jabłko będzie świeżo zerwane z drzewa, czy też przeleży   w chłodni całą zimę ? Ile energii dostarczy jajko świeże, a ile po 20 dniach leżenia w chłodni ?

Jak przysłuży się nam woda mineralna z plastikowej butelki, która stoi w niej kilka miesięcy, a jak woda ze studni lub źródła ? Powstaje więc zagadnienie zawartości energii w pożywieniu i wodzie w funkcji czasu.

Nie będzie to już energia mierzona jednostkami kalorii, czy będzie to zatem jakaś inna forma energii, o którą pytaliśmy już we wcześniejszym tekście pt. „Wpływ żywienia na emocje” ?

Za odpowiedź doskonale może służyć artykuł dostępny pod linkiem:

https://elmoryah.blogspot.com/search?q=skala+biowitalno%C5%9Bci

Mowa tu o biowitalności, którą mierzy się jednostkami Bovisa.

„Znany holender Robert H. Steelooper powiedział, że produkty żywnościowe o wartości poniżej 7 000 w skali Bovisa pobierają energię                            z organizmu, przez co człowiek staje się bardziej podatny na choroby. Produkty powyżej 7500 jednostek Bovisa wpływają pozytywnie na organizm, dostarczając mu energii i witalności, co w konsekwencji doprowadza do zwiększenia odporności. Jeżeli spożywamy produkty żywnościowe zawierające powyżej 9 jednostek w skali Bovisa, nasz organizm poddawany jest działaniu terapeutycznemu, oczyszczeniu i uzdrowieniu.”

Read more: http://metoda-silvy.blogspot.com/2015/04/pomiar-energii-zyciowej.html#ixzz6YIonFGy4

Szukając w internecie informacji kim był czy jest ten „znany holender” na różnych stronach polskich oraz zagranicznych znalazłem dokładnie ten sam cytat, jak gdyby każdy go skądś skopiował. Na temat Steeloopera nie znalazłem nic, tak więc nadal nie wiem gdzie on jest taki znany ?

Natomiast sporo informacji  obrazujących biowitalność żywności można przeczytać tu:

https://www.bogutynmlyn.pl/deska-do-krojenia-z-drzewa-kamforowego-qi-board-25×35-cm-typ-b1-wzor-1-amanprana.html

Lektura opisu deski do krojenia jak w powyższym linku daje wiele do myślenia oraz może prowadzić do wręcz skrajnych wniosków. Jeśli plastik „wyciąga” biowitalną energię              z pokarmu, to co jest warta woda w butelkach PET i bidonach suplementy w plastikowych pojemniczkach, czy też wszystkie plastikowe opakowania do przechowywania żywności ?

Należy tu przytoczyć również głos krytyczny, choć dotyczy on bardziej oceny miejsc na ziemi wg radiestezji klasycznej: http://www.radiestezjatomaszsitkowski.pl/Dwie_rozne_Radiestezje.pdf

Z powyższych informacji zapewne powiało sceptycyzmem w stosunku do teorii biowitalności w skali Bovisa, trzeba jednak przyznać, że jest w tym logika. Należy też zdać sobie sprawę            z tego, że w nauce czy paranauce zdarza się, że oczywiste prawdy po latach okazują się fałszywe oraz są jeszcze te w ogóle nie odkryte.

Idąc jednak dalej tropem teorii biowitalności wg skali Bovisa można wytłumaczyć dlaczego ludzie chorują przewlekle i są słabsi niż byli w dawnych czasach, gdy wodę pili ze studni lub źródła, nie było tworzyw sztucznych, a żywność była zjada świeża lub po naturalnym zakonserwowaniu (kiszenie, marynowanie, suszenie).

Można wytłumaczyć dobre efekty wszystkich diet opierających się na świeżych owocach     i warzywach, w tym popularnej diety dr Dąbrowskiej, a nawet diety paleo.

Może również służyć wyjaśnieniu jak żyją tzw. breatharianie, czyli ludzie odżywiający się powietrzem a raczej energią w nim zawartą.

Lecz uwaga, abyśmy nie zabrnęli we wnioskach za daleko, czyli że wszystko co świeże i surowe jest najzdrowsze, to trzeba też spojrzeć na przygotowywanie posiłków  z drugiej strony. Ze strony, która ma wielotysięczną tradycję w dalekowschodnich krajach jak Chiny, Indie, Japonia. Człowiek wynalazł (dostał) ogień po to, aby móc uczynić żywność łatwiej strawną i bardziej energetyczną. Trudno bowiem sobie wyobrazić, aby w chłodnym czy zimnym klimacie człowiek jadł zimną surowiznę. Potem okazało się, zapewne w wyniku setek lat obserwacji, że długie gotowanie na ogniu czyni takie potrawy jak wieloskładnikowe zupy, bardzo odżywczymi. Narodziła się teoria Pięciu Przemian, w której element ognia jest jednym z pięciu żywiołów, które powinny być obecne w gotowanym posiłku. Zresztą   w przypadku mięsnych wywarów, czyli rosołów nie trzeba sięgać aż do Chin, bo i w Polsce tradycja ich gotowania jest bardzo długa i polecana (np. dieta Ojca Klimuszko).

Tak więc małe podsumowanie: jedzmy jak najbardziej świeże warzywa i owoce, świeżą wodę (o to już najtrudniej, ale można energetyzować wodę), świeże jajka i ryby, natomiast  w zimnych okresach osoby o słabej konstytucji powinny posilać się gotowanymi potrawami wieloskładnikowymi. Nie powinniśmy również zapominać o wszelkich produktach fermentowanych jak kiszonki, jogurty, sery, zakwasy.

A na koniec przykład złego jedzenia, które wyssie z Was energię: biały ryż ugotowany      w woreczku, potem wsadzony do plastikowego pojemniczka i odgrzany w kuchence mikrofalowej.

Kolej na drugą prawdę. Prawdę, która mam nadzieję stanie się pomocna dla osób wierzących w Boga. Temat poruszyłem już w tekście „Gdzie jest Bóg”. Osobom zmagającym się z własnymi słabościami, porażkami i grzechami być może łatwiej będzie je pokonać, jeśli uświadomią sobie, że Bóg jest w nich, w środku, może w sercu właśnie. Zamiast myśleć, że jest to osoba będąca gdzieś daleko na zewnątrz, która może patrzy lub nie patrzy co robimy, mówimy. Jeśli jest gdzieś w niebie to może nie wszystko widzi, może nie zna naszych myśli.

Jednak gdy przyjmiemy, że Bóg jest bardzo, bardzo blisko i patrzy przez nasze oczy na świat, to taki punkt widzenia będzie nas zobowiązywał do dobrych zachowań.

Możecie odbierać to jako dużą zmianę, bo przecież modlicie się do Boga, który jest w niebie. Poprzez róże formy przekazu mamy wpojone, że Bóg jest gdzieś ponad Ziemią.

Równocześnie, jeśli przypomnimy sobie, że przyjmujemy ciało Chrystusa podczas Komunii Świętej, to uświadomimy sobie, że proponowany sposób myślenia nie jest wcale jakiś rewolucyjny. Co więcej nawet stare powiedzenie „Nie masz Boga w sercu” nabierze sensu  w drugą dobrą stronę.

Napiszcie proszę w komentarzach czy dla kogoś stał się pomocny taki punkt widzenia.

Bruce Lee czy Clint Eastwood ?

Bruce Lee czy Clint Eastwood

            Zapewne wiele razy zastanawialiście się jak się zachować wobec zdarzeń czy osób, jaką postawę wybrać, godzić się na sytuacje czy sprzeciwiać, akceptować czy protestować, być w zgodzie z sobą czy się dostosować, ugiąć się czy walczyć, iść z prądem czy pod prąd, powiedzieć co się myśli, czy zatrzymać dla siebie.

Czy boimy się odezwać w grupie ludzi, na zebraniu w pracy, imprezie towarzyskiej, aby nie zostać odebranym jako siła przeciwstawna, która nie popiera pomysłu czy zachowania, bo pryśnie czar, atmosfera, możemy stracić przychylność, stanąć poza nawiasem, zbiorem, tłumem. Być może zyskamy ciche poparcie, ale na głos nie odezwie się nikt, rozważając korzyści i straty. Czy nasze słowo trafi jak ziarno na żyzny grunt czy na skałę, zaspokoimy własne ja, ale czy coś stracimy ? Oto dylematy, które co chwilę przychodzi nam rozwiązywać.

Poszukujemy wzorców, dobrych rad, sprawdzonych przykładów. Analizujemy, sprawdzamy  i doświadczamy.

Wiele zależy od tego czy jesteśmy silni czy słabi: fizycznie, psychicznie, społecznie, zawodowo, czy możemy liczyć na poparcie i ile stracić w razie niepowodzenia.

Jest powiedzenie, że z wysokiego stołka spada się bardziej boleśnie niż z niskiego. Dlatego też nie sądzicie, że osoby na wysokim stanowisku mogą sobie pozwolić na wiele. Lawirują, bo łączy ich wiele zależności.

Co natomiast łączy z tematem tytułowe postacie Bruca Lee i Clinta Eastwooda ? Odpowiedź jest prosta: obaj to silne osobowości, które zyskały sławę dzięki wybitnym rolom filmowym.Jako sławni aktorzy posiadają autorytet i rzeszę fanów oraz naśladowców.

Dlaczego jednak w tytule postawiłem wybór pomiędzy nimi ?

Bruce Lee mówił do swoich uczniów: bądź jak woda. Wlana do filiżanki, przyjmuje jej kształt, wlana do butelki przyjmuje kształt butelki. Te rady odnosiły się do walki, ale do życia też można je zastosować, w końcu życie to walka. Dostosuj się do sytuacji, wpasuj w jej kształt. Woda jest bliska człowiekowi nie tylko dlatego, że daje życie, ale ma też pamięć (tak, tak, możecie o tym poszperać w necie). Tak więc, być jak woda, dostosowuj się do sytuacji. Nie wiem, czy Bruce stosował tę zasadę także w kontaktach międzyludzkich, czy tylko  w sztuce walki. Wiadomo jedno, że na tym polu był najlepszy.

Natomiast w przypadku Clinta z większości jego ról przebija postawa niepokornego twardziela, idącego własnymi ścieżkami, zawsze mającego własne zdanie, nawet wobec przełożonych (inspektor Callahan). W życiu prywatnym Clint był i cały czas jest (!) bardziej łagodny, ale jego fizjonomia i małomówność była tak naturalna, że nie trudno mu było grać role twardzieli. Nigdy nie był przedmiotem afer i tematem dla kolorowych pism. To nie typ celebryty. Mógł sobie na to pozwolić, ale i czasy jego najlepszych ról też mu na to pozwalały. On nie był jak woda. Był jak skała, której woda nie drąży.

Nie rozstrzygam tu różnic pomiędzy przedmiotowymi aktorami. Podaję jedynie wybrane profile jako możliwy wzorzec, który może pomóc w nakierowaniu się na dalszą drogę i zachowanie w życiu. Czy wybierzemy wodę czy skałę ? Łatwiej być wodą, ale nie zawsze będzie to zgodne z naszą naturą i przekonaniami, z własnym mocnym ja. Jednak czy mocne ja jest takie dobre ? Może być ono częstą przyczyną naszych wewnętrznych i zewnętrznych burz. Urażona duma, honor, zasady i przekonania to boli.

Żeby była jasność, to ani Bruce Lee ani Clint Eastwood nie rezygnowali ze swoich zasad i honoru, przeciwnie –  trzymali się ich zawsze twardo. Ich przywołanie w tytule, to tylko pretekst do luźnych rozważań na temat możliwych postaw wobec sytuacji życiowych.

Gdzie jest Bóg ?

Zapewne niejeden człowiek się nad tym zastawiał. Najprostsza i powszechnie znana jest odpowiedź, że Bóg jest w niebie. Czy to wystarczy ? Dla wielu ludzi i dzieci jest to wystarczające. Z resztą odpowiedź ta zawarta jest w modlitwie „Ojcze nasz, któryś jest   w niebie”, „Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”. Wiele wyobrażeń religii chrześcijańskiej powiązanych jest z niebem. Stamtąd pochodzą aniołowie, Gwiazda Betlejemska, wznosimy oczy do nieba, boskie pochodzi z nieba…

Jednak jeśli ktoś zastanowi się co to jest niebo i gdzie ono jest ? Wysoko nad nami,  w chmurach, nad chmurami i wyżej kończy się ziemska atmosfera, zaczyna przestrzeń międzyplanetarna, międzygwiezdna, nieskończony kosmos w każdym kierunku. Gdzie tam szukać Boga ?

Może nie szukać aż tak daleko, ale łatwiej, prościej będzie szukać bliżej, bardzo blisko.

Bo przecież: przyjmujemy ciało Chrystusa podczas Komunii Świętej ! Czyli boskość trafia do naszego wnętrza ! Poza tym jest powiedzenie „Nie masz Boga w sercu”. Gdzie więc szukać Boga ? Nie szukajcie Boga w niebie, ale wewnątrz siebie !

Tak może będzie efektywniej, jeśli poczujemy się zobowiązani szukać dobra w sobie.

Spróbujcie myśleć w ten sposób. To nie nowość, gdyż jest powiedzenie używane często   w dawnych czasach „Idź z Bogiem” lub po prostu „Z Bogiem”.

Jest też teoria, że Bóg to nie istota, która przebywa w konkretnym miejscu. Bóg jest energią, która jest wszędzie i przenika wszystko. Taki sposób myślenia jest może trudniejszy, ale również pozwala mieć się na baczności przed robieniem złych rzeczy.

Ja proponuję ten łatwiejszy, czyli jeszcze raz:

Nie szukajcie Boga w niebie, ale wewnątrz siebie !

Wpływ żywienia na emocje

Miażdżąca większość tekstów dotyczących odżywiania dotyczy jego wpływu na nasze ciało, a zwłaszcza na przybór tkanki tłuszczowej. Niewielka część opisuje wpływ pokarmów na umysł – zdolność kojarzenia, zapamiętywania.

Są to analizy wpływu chemii zewnętrznej na chemię organizmu ludzkiego. Tysiące autorów argumentuje uzasadnienia dla dziesiątków sposobów odżywiania. Większość jest bardzo przekonująca i ma rzesze zwolenników. Na tzw. warsztat biorą białka, tłuszcze, węglowodany oraz towarzyszące im lub nie witaminy i składniki mineralne.

Rozważane są rodzaje, ilości tych składników oraz ich proporcje i jakość.

Proponowane diety bywają skrajne i zupełnie przeciwstawne, aż trudno uwierzyć, że dotyczą nas – ludzi tak samo zbudowanych z tych samych składników i funkcjonujących na tych samych zasadach. Weganizm, wegetarianizm, dieta śródziemnomorska, żywienie optymalne dieta paleo czy dieta wg grupy krwi to diety rodzajowo-ilościowe podające co i ile jeść,  a jakich produktów unikać. Celem jest zdrowie i dobre samopoczucie.

Oczywiście to jak się czujemy bezpośrednio wpływa na nasze emocje. Cieszymy się jak czujemy się dobrze i mamy dużo siły. Jesteśmy przygnębieni gdy coś nam dolega i mamy mało energii. I tu pojawia się słowo klucz, to słowo ENERGIA.

Nauki przyrodnicze kierują się do stwierdzenia, że wszystko posiada energię, czy promieniowanie. Pożywienie również ma energię, którą dietetyka dalekowschodnia nazywa „czi”, a zachodnia liczy ją w kilokaloriach. Generalnie wschodnie spojrzenie na żywienie przykłada się do ponadmaterialnych znaczeń produktów np. poprzez energie jin i jang, znaczenie pięciu żywiołów (drewna, ognia, ziemi, metalu i wody). To co przemawia na jego korzyść to tysiącletnia tradycja w odróżnieniu od stosunkowo krótkich doświadczeń zachodnich. Warto też dla własnej świadomości zauważyć, że wschód symbolizuje w religiach ducha i świętość, dlatego stare kościoły budowane na planie krzyża zwrócone są prezbiterium w tym kierunku.

Nie oznacza to jednak, że dalekowschodni sposób odżywiania jest najlepszy dla każdego miejsca na świecie, nawet pomimo klimatycznej różnorodności tamtych rejonów. Chodzi tylko o samo podejście do pokarmu jako do czegoś więcej niż tylko zlepka materii dającego ileś tam kalorii. Czy poza kaloriami jest jeszcze coś więcej, coś nieuchwytnego, niepoliczalnego ?

Jaką energię daje nam na przykład jabłko, marchewka, chleb, masło, ser, jajko, orzechy, mięso – czyli przedstawiciele tzw. piramidy żywieniowej. Nie będziemy zajmować się jednak ile dają kalorii, ile b, t, w (białko, tłuszcz, węglowodany),pomińmy też rozważania diety rozłącznej czyli co z czym można jeść, a co nie, a skupmy się na jakości energii, którą ze sobą niosą. Energii dobrej dającej dobre emocje, czy złej dającej złe emocje. Czy uda się tak podejść do tematu ? Czy poza strawną materią jest coś jeszcze co daje życie ? Nawet biorąc pod uwagę chińskie spojrzenie na pokarm z energiami czi, czy coś jeszcze jest ponad to lub współgrającego z czi ?

Gdy weźmiemy pod uwagę takie informacje jak:

  1. Są ludzie, którzy nie jedzą, tzw. breatharianie (breatharianizm). Z angielskiego – żywiący się powietrzem, a raczej energią kosmiczną w nim zawartą.
  2. Wiele jest osób, na które rodzaj i ilość pokarmu nie ma specjalnego wpływu, ci poszukują, próbują różnych diet i nie czują zmian lub zmiany są nikłe.
  3. „Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” – tak powiedział Jezus wg Biblii Tysiąclecia.

wtedy mamy jakąś podstawę, żeby się zastanowić co jemy i co nam to daje, poza uczuciem sytości. Można analizować produkty lub można analizować swoje uczucia po ich zjedzeniu. Co myślimy jedząc pokarm roślinny jabłka, a co gdy jemy mięso. Podobno John Lenon powiedział kiedyś, że gdyby rzeźnie miały szklane ściany, to nikt nie jadłby mięsa…

Głodny człowiek jest zły, a zwłaszcza mężczyzna. Jest powiedzenie „przez żołądek do serca”. Czy jednak nasze uczucia muszą bazować tylko na zaspokojeniu głodu/potrzeby jedzenia ? Wiemy, że nie. Czy jedząc mięso jesteśmy zgodni z prawem bożym ? Przecież piąte przykazanie Dekalogu brzmi „Nie zabijaj”. Jednak święcimy wędliny podczas Świąt Wielkanocnych… Sprzeczność. Gdy jemy plasterek szyneczki, kotleta w panierce, to czy widzimy w tym byłą część żywej istoty ? Zapewne nie, ale gdy wyjmiemy kawałek świeżego mięsa z woreczka i kroimy go w plastry, to możemy czuć się nieswojo…, a gdy to mięso pachnie już nieładnie, to normalnie mamy w ręku kawałek trupa 🙁 Przerażenie ? Mocne słowa, ale taka jest prawda. Co czuje zwierzę przed zabiciem ? Strach, panikę, stres ogromny – czy to zostaje potem w mięsie ? Czy karmimy się negatywnymi emocjami, które to zwierzę czuło w swoim życiu ? Nie bez powodu chyba popularne stają się hasła: mleko od szczęśliwych krów, jajka od szczęśliwych kur…

Jest tak, że wiele osób nie wyobraża sobie życia bez mięsa, zapewne z powodu swojej silnej konstytucji, czyli inaczej mówiąc wyglądu – zewnętrznych cech. Zdecydowana większość z nich to mężczyźni o bojowym usposobieniu. Potrzebują energii yang, mocnej energii zawartej właśnie w mięsie. Kto z osób jedzących mięso jest spokojny zawsze i nie przejawia agresji ?

Z kolei wegetarian kojarzy się z osobami szczupłymi, przywiązującymi większą uwagę do spraw wyższego lotu, spraw duchowych, mało agresywnych.

Pytanie czy osoby mięsożerne są takie, bo jedzą mięso, czy też potrzebują mięsa do życia w zgodzie ze swoją osobowością wrodzoną ? Czy natomiast odżywiający się wyłącznie pokarmem roślinnym weganie są tacy, bo nie jedzą mięsa, czy też mięso nie jest im potrzebne do życia zgodnie z wrodzoną osobowością ?

Są oczywiście wyjątki, o których można poczytać na stronach promujących wegetarianizm. To aktorzy i sportowcy osiągający sukcesy pomimo nie jedzenia mięsa. Ich wygląd i zajęcia nie wskazują na osoby słabe. Podawanym przykładem jest mój ulubiony aktor Clint Eastwood. Od dziesiątek lat wzór męskiej osobowości i twardego charakteru jest ponoć wegetarianinem. Nie znalazłem jednak informacji jak długo. Myślę, że mniejszą część swego życia. Clinta jednak zawsze ciągnęło do wyższych uczuć. Poza rolami twardziela bez zbędnych emocji jest także kompozytorem, co świadczy o bogatym życiu wewnętrznym i wyobraźni.

c.d.n.

Jak leczyć koronawirusa ?

Zapewne w ostatnich dniach niejednemu z nas SEN z powiek spędzają informacje o szerzącej się epidemii koronawirusa. Jak sobie pomóc przed lub w trakcie jego obecności ?

Jak sama nazwa wskazuje jest to wirus i nie zwalczamy go antybiotykami jak bakterie.

W naszym kraju najważniejsze jest wspomaganie odporności poprzez suplementy a najlepiej żywność bogatą w witaminę C, bioflawonoidy, selen, cynk oraz witaminę D.

Wcześniej czy później wirus zapewne zmutuje jak nieustannie mutujące wirusy grypy i pojawi się koronawirus 1, 2, 3 lub A, B, C w zależności jakie dodatki zostaną przyjęte.

Jak się nie zdenerwować ?

Czy inne tytuły np. jak rozbroić stres, jak zachować spokój lub jak poradzić sobie ze stresem też byłyby dobre ? Ten ostatni miałby zapewne najwięcej wyników w przeglądarce internetowej, gdyż dotyka typowego problemu naszych czasów i poświęcono mu już bardzo wiele miejsca.

Tymczasem zauważcie, że postawienie odpowiedzi na pytanie jak poradzić sobie ze stresem to lekarstwo na skutek, a nie na przyczynę. Podobnie jak większość lekarstw w sklepie likwiduje objawy choroby a nie jej przyczynę. Stres czy stan zdenerwowania to bowiem skutek jakiegoś wydarzenia lub wypowiedzi, negatywnych lub których się obawiamy.                  To przyczyny, ale ich nie usuniemy, jeśli są niezależne od nas, a najczęściej właśnie są niezależne. Pomijam w rozważaniach takie przypadki jak choroba, rozstanie, śmierć, bo są one z kategorii smutków, a tu chodzi bardziej o nagłe wydarzenia dnia codziennego, które podnoszą nam ciśnienie, powodując szybką irytację, wzburzenie, zdenerwowanie. Na przykład wdepniemy w psią kupę, ktoś powie złe słowo, zajedzie drogę, zrobi coś nie tak jak według nas powinien.

Można dawać rady jak się wtedy uspokoić, ale to rada jak uspokoić wulkan, który już wybuchnął i narobił szkody. Lepiej więc nie doprowadzać do wybuchu. Ktoś zapyta: i co trzymać w sobie, to też szkodliwe. Nie. Po prostu i aż nie należy doprowadzić do kumulacji negatywnych emocji.

Wyobraźmy sobie, że pomiędzy przyczyną zdenerwowania a skutkiem, czyli wybuchem emocji jest moment, który możemy nazwać punktem zapalnym. Jak zapalnik w bombie, lont w petardzie. Przez negatywne wydarzenie zostaje przyłożony ogień do lontu. Jeśli zgasimy go na czas nie dojdzie do materiału wybuchowego, którym są nasze emocje. To bardzo krótki czas, chwila, w której musimy wykazać się opanowaniem.

Jak tego dokonać, jak zgasić ten ognik. Ponieważ wszystko dzieje się w sferze naszych myśli, uczuć, emocji możemy spróbować też użyć myśli. Myśl nasza niech będzie jak narzędzie, jak klapka, packa, która przykrywa i zdusza ogień. To przykład. Myśl też może być inna. Ważne jest skojarzenie jej z punktem zapalnym, wyobrażenie go sobie.

W tym miejscu wykorzystujemy znany mechanizm obrazowania pomocny przy zapamiętywaniu.

Jeśli mamy już konkretną myśl-obraz, której zadaniem ma być gaszenie ognia na loncie, to pora na sprawdzenie jej w praktyce. Sukces jak w sporcie zależy od stopnia wytrenowania. Czym dłużej będziemy trenować, tym większa szansa na powodzenie.

Sukcesu życzę, ale dużej liczby powtórzeń i coraz większych ciężarów już niekoniecznie 😉

Poradnik remontowy czyli dobre spanie a nowe mieszkanie

Co zrobić, aby dobrze się wyspać w nowym mieszkaniu oraz aby przed przeprowadzką snu z powiek nie spędzały nam remontowe problemy ?

Poniższy poradnik wynika z mojej własnych doświadczeń. Nie jest on zapewne idealny, ale mam nadzieję, że komuś pomoże.

Dotyczy przede wszystkim mieszkań w blokach z tzw. wielkiej płyty.

NIE TRAĆ GŁOWY OTO PORADNIK REMONTOWY

Czy kupujemy mieszkanie na rynku pierwotnym od dewelopera, czy używane na rynku wtórnym, to na jego wykończenie lub remont trzeba ponieść nakłady.

Nie dajcie się zwieść informacji w ogłoszeniu, że mieszkanie od razu do zamieszkania lub tylko do odświeżenia., zwłaszcza mieszkanie, w którym właściciel chce zostawić meble.

Chyba, że mieszkanie przeznaczacie na wynajem, to taki stan jest do przyjęcia. Jeśli natomiast będzie w nim mieszkać Wasza rodzina, to warto dostosować je do indywidualnych potrzeb przyszłych domowników.

A jakie są te potrzeby, to wiemy my sami oraz specjaliści od aranżacji przestrzeni  i radiestezji.

Dlatego dokonując wyboru mieszkania dobrze jest z nimi skonsultować ostateczną decyzję. To zwiększy prawdopodobieństwo, że dokonaliśmy dobrego zakupu.

Przed zakupem należy również dokonać kalkulacji kosztów remontu, a co jest do remontu widać najlepiej, gdy mieszkanie jest dokładnie opróżnione z mebli.

Jednak uwaga ! Do remontu potrzebni są fachowcy, a z porządnymi jest trudno na rynku.

Ci co dobrze wykonują swoją pracę w większości mają długie terminy oczekiwania, tak więc jeśli zależy Wam na czasie, to fachowców rezerwujcie już co najmniej kilka miesięcy przed zakupem mieszkania. Niestety zażyczą sobie zaliczki, więc pierwsze koszty i ryzyko już do poniesienia. Ryzyko można zmniejszyć oglądać wykonane przez nich prace,  a najlepiej gdy polecają ich zaufani znajomi. Jednak uwaga: szef firmy może mieć różnych podwykonawców. Trzeba też sprawdzić opinie na portalach takich jak: oferto, google, gowork. Często opinie są sprzeczne, nie jest więc łatwo. Nawet na wykonawcy z pozornie dobrymi opiniami można się zawieść. Być może opinie są pisane przez ludzi podstawianych przez nieuczciwego wykonawcę.

Dobrze, gdy firma wykonuje remonty od A do Z, mieszkania pod klucz i zatrudnia ludzi na umowę o pracę, a nie z tzw. łapanki. Unikniemy wówczas zwalania winy z jednych na drugich i szukania ludzi z uprawnieniami, ale też takie firmy mają większe koszty.

W czas pomiędzy zakupem mieszkania i rozpoczęciem remontu należy także wkalkulować uzyskanie stosownych pozwoleń, a są to najczęściej:

  • Zgoda od zarządcy budynku na zmiany budowlane np. wyburzenie ścianki działowej (potrzebna jest opinia osoby z uprawnieniami), wymianę instalacji, drzwi, okien.
  • Zgoda od zarządcy budynku na wymianę grzejników.
  • Pozwolenie na budowę, gdy naruszamy elementy konstrukcyjne lub zmieniamy instalację gazową (potrzebny jest projekt).
  • Zgoda od sprzedawcy energii elektrycznej i gazu na przebudowę układów pomiarowych.

Trzeba również umówić termin na podstawienie kontenerów na gruz i gabaryty lub darmowych worków na gruz (pytać odbiorcy śmieci).

Uwaga: worki są darmowe, a kontenery tańsze, gdy pod adresem, gdzie kupiliśmy mieszkanie wnosimy opłaty za śmieci.

Pora na rozpoczęcie remontu a wcześniej podpisanie umowy z wykonawcą. Na tym etapie powinniśmy już mieć rozpisany harmonogram prac na podstawie, którego wykonawca dokonał wyceny robót. Oczywiście wszystkich wymienionych niżej prac nie wykona jedna firma. Wymianę drzwi wejściowych, okien, montaż drzwi wewnętrznych czy położenie desek warstwowych robi firma, w której kupujemy te elementy.

W przypadku remontu generalnego, gdy usuwamy wszystko do gołych ścian może on przedstawiać się następująco:

  1. Usunięcie wszystkich starych okładzin ściennych i podłogowych.
  2. Sprawdzenie poziomu podłóg i jeśli wyjdą duże różnice ustalenie technologii ich wyrównania.

Technologii jest wiele: od tzw. mokrych wylewek cementowych, anhydrytowych, samopoziomujących po suche zabudowy z płyt jastrychowych różnych firm.

Jest to bardzo ważne zadanie, które może mieć duży udział w kosztach i od którego zależą wszystkie dalsze prace. Dlatego radzę, aby wstępnie dokonać tego już na etapie wyceny robót, czyli nawet przez zakupem mieszkania !

  1. Wyburzenie ścianek wg projektu.
  2. Wykucie ościeżnic drzwi wewnętrznych.
  3. Wymiana grzejników.
  4. Wymiana instalacji wodno-kanalizacyjnej wg projektu kuchni i łazienki z wc. Zwróćcie przy tym uwagę na stan pionu kanalizacyjnego, czyli głównej rury odprowadzającej ścieki z mieszkań.
  5. Wymiana instalacji elektrycznej wg projektu aranżacji wraz z przebudową i może zmianą lokalizacji tablicy licznikowej. Uwaga: na tym etapie powinniśmy już mieć projekt kuchni, łazienki i ubikacji.
  6. Położenie okablowania Internetu, oczywiście tylko wtedy, gdy ktoś nie chce korzystać z łączności bezprzewodowej.
  7. Wykonanie wylewki podłogowej (odbiór najlepiej z poziomicą laserową !).

Wykonanie wylewki skonsultujcie z osobami, które będą wykonywać podłogi i o ile to będą różne osoby to powinny się spotkać razem, aby uzgodnić poziomy, przejścia, przygotowanie powierzchni wylewki.

  1. Ewentualna wymiana okien.
  2. Opcjonalne wykonanie nowych ścianek, zabudowy pionów c.o., sufitów podwieszanych.
  3. Dokończenie instalacji elektrycznej.
  4. Przebudowa instalacji gazowej.
  5. Wymiana drzwi wejściowych.
  6. Kończenie gładzi gipsowych, które mogą być wykonywane już w trakcie wcześniejszych prac.
  7. Montaż urządzeń sanitarnych w łazience i ubikacji.
  8. Położenie płytek podłogowych, ściennych oraz innych podłóg (panele, deski).
  9. Montaż drzwi wewnętrznych.
  10. Malowanie ścian i sufitów.
  11. Montaż kuchni i innych mebli projektowanych na wymiar.
  12. Montaż gniazd i wyłączników.

Rady praktyczne:

Jeśli macie coś dokładnie na wymiar, np. nową ściankę, do której dobudowane będą konkretne meble, to kontrolujcie z miarką ich wymiary, bo fachowcy nawet mając projekt mogą się pomylić, poziomicy też używajcie.

Rysunki, projekty i inne dokumenty na podstawie, których mają pracować fachowcy przechowujcie w porządnej teczce, której obecność w mieszkaniu często kontrolujcie.

W całym procesie zmiany mieszkania można wyodrębnić kilka etapów:

  1. Wybór mieszkania.
  2. Wybór wykonawcy robót.
  3. Zakup mieszkania (też byłoby o czym pisać).
  4. Opracowanie projektów, uzyskanie pozwoleń.
  5. Wybór materiałów wykończeniowych.
  6. Remont.
  7. Przeprowadzka.

Specjalnie wyodrębniłem etap V Wybór materiałów wykończeniowych, bo choć jest to zadanie w ramach remontu, to wymaga wiele czasu, przemyśleń i ostrożności.

Ideałem  byłoby opracowanie dokładnego projektu aranżacji mieszkania przez architekta wnętrz. Taka osoba ma doświadczenie w doborze materiałów, a przede wszystkim narzędzia do pokazania nam tego na ekranie komputera i na papierze.

Do zgrania z sobą mamy kolorystykę drzwi, podłóg (płytki, panele, deski), płytek ściennych, blatów w kuchni oraz frontów mebli w kuchni i innych pomieszczeniach (szafy w zabudowie, meble już posiadane).

To, że na przykład dana płytka nam się podoba sama w sobie nie oznacza, że będzie ona dobrze wyglądać na większej powierzchni i w zestawieniu z innymi materiałami.

Przed zakupem należy elementy zestawiać ze sobą czy pasują kolorem, fakturą i nawet rodzajem materiału, z którego są wykonane. Na przykład sztuczne panele podłogowe bardzo trudno jest dopasować do naturalnego drewna.

Sam materiał na podłogę również warto przemyśleć. Popularne tanie panele laminowane czy droższe winylowe są trwałe i łatwe w układaniu, ale w porównaniu z deskami z naturalnego drewna są głośniejsze w eksploatacji zwłaszcza, gdy nie zostaną przyklejone, a ułożone na podkładzie z pianki lub płyt pod panele. Stukanie obcasami czy upadek zabawki bardziej na nich słychać. Jeśli sami nie mamy wiedzy i doświadczenia należy rozmawiać z fachowcami, sprzedawcami , pytać i czytać.

Jednak najważniejszą radę dam Wam teraz: jeśli tylko macie możliwość i czas, to szukajcie firmy, która zrobi remont od A do Z i ma człowieka, który będzie odpowiadał za całość. Tylko wtedy unikniecie zwalania winy z jednego fachowca na drugiego, trzeciego, czwartego… Unikniecie opóźnień i nieporozumień. Mimo tego powinniście być często w mieszkaniu, aby sprawdzać na bieżąco postęp i jakość robót.  Sprawdzajcie jakość położenia tynków, gładzi oraz płytek przy użyciu długiej listwy  i poziomicy oraz lampy. Sprawdzajcie czy płytki nie są pęknięte, uszczerbione.

Wymagajcie też, aby fachowcy sprzątali po swojej pracy. Wtedy widać lepiej co zostało zrobione i jak z jakością. Widać na przykład jakość fugowania. Jeśli już jestem przy fugowaniu, to gdy zachodzi potrzeba poprawek po fachowcach lub dokończenia roboty samemu, to można mieć kilka dylematów.

  1. Czy w narożnikach wewnętrznych stosować fugę czy silikon. Najczęściej w internecie można znaleźć radę, żeby silikon stosować na połączenia ścian ze sobą oraz ścian z podłogą. Jednak czasem może być z tym problem, gdy mamy trudny dostęp do połączenia, aby go okleić taśmą a nałożony silikon wyrównać formatką. Fugi silikonowe gorzej jest umyć niż cementowe czy epoksydowe. Można o tym poczytać np. tu:
    http://anisem.keep.pl/silikon,zamiast,fugi,czy,tak,sie,robi.php
  2. Jaki kolor fugi dobrać do płytek: jaśniejszy, ciemniejszy, zbliżony czy taki sam ?

Kolejna rada, gdy w mieszkaniu planujemy zabudowy meblowe na wymiar, a wykonywany jest generalny remont mieszkania. Nie jest to praktykowane, ale może się przydać: bierzcie od wykonawców mebli oświadczenie, że zapoznali się że zapoznali się z aktualnym stanem ścian, sufitów i instalacji w obrębie, których będzie montowana zabudowa i nie wnoszą lub wnoszą następujące uwagi i zalecenia. Na przykład wyrównać ściany, sufit, które powierzchnie pomalować, gdzie doprowadzić prąd. Pozwoli to uniknąć późniejszych komplikacji i opóźnień w montażach, bo my lub budowlańcy czegoś nie przewidzieli lub wykonali niezgodnie z projektem. Takie oświadczenia są przydatne w dwóch etapach: przed robotami budowlanymi i po nich.

Kwaśny sen, kwaśna mina, kwaśna witamina

Dlaczego kwaśny sen ? Na podstawie pierwszego porannego moczu, w który zanurza się kolorowy papierek z oznaczeniami ph sprawdza się, czy organizm jest zakwaszony. Mocz powinien być lekko zasadowy, czyli mieć ph na poziomie 7,2 – 7,5. Czym mniejsza liczba, tym większe zakwaszenie, a to jest przyczyną gorszego samopoczucia i wielu dolegliwości.

Możemy więc mieć kwaśną minę jak czujemy się słabo i coś boli. Kwaśną minę można też mieć po zjedzeniu czegoś kwaśnego, ale wtedy w odróżnieniu od zakwaszenia przyczyna kwaśniej miny, czyli kiszona kapusta, ogórek lub inne warzywo jest dla nas wielce korzystna

Kwaśne, fermentowane warzywa, czyli kiszonki są bardzo zdrowe ze względu na zawartość korzystnych dla żołądka bakterii oraz witamin, zwłaszcza witaminy C w kapuście.

Ale uwaga witamina C to silny kwas, kwas askorbinowy.

W ostatnim czasie w kręgach medycyny naturalnej pojawiło się wiele publikacji niejako promujących zażywanie dużych i bardzo dużych dawek witaminy C rzędu od kilkuset do kilku tysięcy mg na dobę. Już kilka lat temu Jerzy Zięba w swych książkach pisał o leczeniu dużymi dawkami wit. C, a obecnie robi to Jean Marc Dupuis autor internetowej „Poczty Zdrowia”.

Jednak w samych kręgach medycyny naturalnej są w tej sprawie sprzeczności i tak:

Według lekarzy tradycyjnej medycyny wschodniej (TMC) duże dawki witaminy C są na co dzień nie wskazane, gdyż to silny kwas. Jedynym uzasadnieniem dużych dawek są silne stany zapalne (wykłady Claude Diolosa – światowy guru w dziedzinie TMC).

Także znana autorka ziołowych kuracji oczyszczających dr Huldy Clark oraz jej „promotorka” w Polsce Lilianna Elmborg w publikacji dotyczącej oczyszczania nerek pisze, aby podczas odkwaszania organizmu zmniejszyć dawki wit. C.

Z kolei od prowadzących sklepy zielarskie, którzy uczestniczą w szkoleniach, można się dowiedzieć, że witamina C zakwasza tylko sam żołądek, co akurat jest korzystne dla trawienia.

Tak więc sami widzicie, że nawet w przypadku najbardziej znanej witaminy jest tyle sprzeczności, że nie wiadomo komu zaufać. Najlepiej więc nie przesadzać w żadną stronę    i wypośrodkować. Biorąc pod uwagę duże w naszej cywilizacji dawki stresu i zanieczyszczeń, to witamina C w nieco większych niż zalecane kiedyś dawki jest na pewno potrzebna, bo pozwala przeciwdziałać negatywnym skutkom zagrożeń. Także w przypadku stanów zapalnych może mieć łagodzące działanie. Jednak stres i zanieczyszczenia oraz zła dieta zakwaszają organizm, więc po co dokładać do tego jeszcze duże dawki kwaśnej witaminy C ?

Ustawienie mebli w pokoju dziecka – przykłady praktyczne

Poniżej przedstawiam kilka wariantów ustawiania mebli w pokoju dziecięcym. Są to warianty już zoptymalizowane pod kątem podstawowych zasad sztuki Feng Shui, czyli nie ma ustawienia łóżka nogami do drzwi lub z głową pod oknem lub w linii okno – drzwi, ale też z racji ograniczonej powierzchni nie są pozbawione wad. Zaletą już jest sam kształt pokoju i usytuowanie drzwi względem okna – nie na wprost.

Gorszym wariantem, ale powszechnym w blokach jest pokój o kształcie wydłużonego prostokąta, z drzwiami na przeciw okna.

Który wariant wydaje się Wam najlepszy ?

Zalety ustawienia jak wyżej:

  1. Łóżko z dala od okna, które w związku z tym nawet w chłodne noce może być uchylone.
  2. Łóżko nie znajduje się na linii okno – drzwi.
  3. Biurko ma dobre doświetlenie światłem dziennym z przodu.
  4. Przestrzeń do zabawy na środku pokoju.

Wady:

  1. Łóżko znajduje się na przeciw drzwi, ale: jest do niego skierowane bokiem i jest częściowo chronione przez regał.
  2. Dziecko siedząc przy biurku jest zwrócone tyłem do wejścia.

Zalety ustawienia jak wyżej:

  1. Dostęp do łóżka jest z trzech stron.
  2. Łóżko nie znajduje się na wprost wejścia.
  3. Biurko ma dobre doświetlenie światłem dziennym z przodu.
  4. Leżąc na łóżku dziecko widzi osoby wchodzące do pokoju.

Wady:

  1. Dziecko siedząc przy biurku jest zwrócone tyłem do wejścia.
  2. Szafa przylegając do łóżka przytłacza go, a jeśli ma ostre kanty, to dodatkowo „tnie” śpiące dziecko niekorzystnym rozkładem energii.

Zalety ustawienia jak wyżej:

  1. Łóżko znajduje się z dala od drzwi, a linia okno – drzwi jest ograniczona przez szafę.
  2. Dostęp do łóżka jest z trzech stron w miarę swobodny, a wezgłowie ma oparcie przy ścianie.
  3. Biurko znajduje się w tzw. pozycji dyrektorskiej, co daje dziecku szanse na sukcesy w nauce.

Wady:

  1. Łóżko blisko okna, więc trzeba uważać na wtargnięcie nocnego chłodu. Przeszkadzać może też światło księżyca podczas pełni.
  2. Jeśli biurko i szafa mają ostre kanty to mają działanie niekorzystne, jednak z reguły meble dziecięce mają zaokrąglone krawędzie.

Zalety ustawienia jak wyżej:

  1. Łóżko znajduje się z dala od drzwi, a linia okno – drzwi jest ograniczona przez szafę.
  2. Dostęp do łóżka jest z trzech stron w miarę swobodny, a wezgłowie ma oparcie przy ścianie.
  3. Mniejszy niż w wariancie D wpływ kantów mebli.
  4. Biurko znajduje się przodem do wejścia.

Wady:

  1. Łóżko blisko okna, więc trzeba uważać na wtargnięcie nocnego chłodu. Przeszkadzać może też światło księżyca podczas pełni.
  2. Ograniczony dopływ światła dziennego, zastawiany dodatkowo przez prawą rękę dziecka.

Zalety ustawienia jak wyżej:

  1. Łóżko z dala od okna, które w związku z tym nawet w chłodne noce może być uchylone.
  2. Łóżko nie znajduje się na linii okno – drzwi.
  3. Swobodny, nieograniczony dostęp do okna.
  4. Biurko znajduje się przodem do wejścia.

Wady:

  1. Łóżko jest „wtłoczone” pomiędzy komodę i szafę, ale komoda równocześnie chroni wezgłowie łóżka od wpływu drzwi.
  2. Ograniczony dopływ światła dziennego, zastawiany dodatkowo przez prawą rękę dziecka.